Niska samoocena, nie wiara we własne umiejętności ,ile razy sam sobie
wmawiałeś po co, skoro i tak się nie uda, i tak nie ma sensy by kolejny raz
to robić bo nie wychodziło wiec po cóż znów. Założę się, że i Wy
macie takie problemy. Mnie zniechęca i wielokrotność porażek i własny tak
zwany Krytyk którego słyszę w głowie. Nasz wewnętrzny Krytyk jest
ekspertem wysokiej klasy.
Wie najlepiej, co powiedzieć, żeby umniejszyć rangę naszego
osiągnięcia. Wie, jak sprawić, żebyśmy poczuli się gorsi, niekochani, brzydcy,
głupi i kiepscy w łóżku. Tak, tak, tam też go znajdziesz. To właśnie
dzięki wewnętrznemu Krytykowi odkładasz do szafy pomysł może i najlepszy w
życiu..to on ci podpowiada po co ”znów z siebie zrobisz wariata” A ty
jeszcze rzucisz parę epitetów pod swoim adresem i oto pan Krytyk jest
wreszcie zadowolony. Cel osiągnięty .Jesteś już przekonany ,że inni są lepsi w
tym co robią a ty po prostu nie masz szczęścia.
Masz świadomość ,że
nic nie jest w stanie wytrącić cie z tego przekonania. Chyba .,chyba, że
jakąś zapomniana cząsteczka ciebie zacznie wałczyć o siebie. Pomagają w
tym warsztaty i zacząć nad sobą pracować. Może odkryjesz krecia robotę
Krytyka, ale i tu czai się podstęp…nasza niska samoocena ma wielką moc.
Wszakże hodowaliśmy ją od momentu gdy usłyszeliśmy, że coś nam się
nie uda, że jesteśmy słabi.
A dokarmiali go rodzice, nauczyciele, koledzy, a
nawet telewizja. Teraz jest potężna częścią ciebie. Dotknął mackami
naszego umysłu i nawet nie wiemy ile obszaru naszego umysłu jest nim
zainfekowanych. Gdyby tak można zrobić RTG naszego umysłu, znaleźć intruza i
pozbyć się go. Marzenia?- ależ skąd są sposoby by się go pozbyć.
A
najlepsze jego własna bron, poniżenia, szyderstwa, naśmiewania. Nawet on nie
jest na to odporny, a wiec dowartościowujmy się sami, misja zniszczyć!
Naszą bronią jest nasz umysł, bo to obszar działania naszego bohatera, wiec
załatwmy go na jego właśnie ziemi. Nie pozwalajmy sobie wmówić, że
jesteśmy w czymś gorsi, słabsi bo to nie prawda…jak nie my to kto osiągnie
cel.